piątek, 11 marca 2011

Naprawdę już mam dość tej zimy, wszystko się tak dłuży;/ Anioła zrobiłam metodą wszystko co jest i na oko:D jak większość rzeczy, Niby to papier mache i gips, ale chyba wyszedł fajnie, poza tym ma prawie metr wysokości. Taki prezent dla mojej mamy:)




A tutaj młoda para bardzo lubię robić czapeczki z żołędzi :) A w tle moja Kazia, bardzo lubi się wciskać mi pod obiektyw, w końcu to gwiazda:D
 Jestem zachwycona łatwością z jaką hoduje się kiełki:)Nie dosyć, że są pyszne i zdrowe, to i ładnie wyglądają w dużych słoikach, a z tyłu rzeżuszka też rośnie jak na drożdżach:)
Za oknem jeszcze zima, szaro i smętnie a na parapecie już coś się dzieje. Cebulka rozkwita, papryka ma takie maciupkie kiełki wiec za niedługo mam nadzieje, że ruszy, a żyworódka za chwilkę będzie przesadzana:)
No to tyle na dzisiaj, na obiad zrobiłam lazanie a z tęsknoty za ciepłem i beztroską obejrzę sobie Pod słońcem Toskanii:)

4 komentarze:

  1. No no.. to chyba się remont skończył, co? hehe
    Piękny ten anioł dla mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ tu już wiosennie... chyba będę musiała się zabrać za zieleninę i u mnie:) Anielica śliczna i bardzo wiosenna również:)

    OdpowiedzUsuń
  3. też właśnie zabrałam się za "produkcję" kiełków. nie dość, że ładnie wyglądają, to zdrowe :) mi się najbardziej podobają tak dzień po namoczeniu :)
    Aniołek piękny, kiedyś też robiłam podobne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję serdecznie za milunie słowa!!!Bardzo podoba mi się u Ciebie,kwiaty, kiełki...Pozdrawiam cielunio.papa

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :))