sobota, 30 maja 2020

Anioł strzegący ogrodu

Pewien anioł zagościł ostatnio w ogrodzie i obiecał, że będzie go pilnować...




* * *

Wiola.

środa, 20 maja 2020

Miętowe serwetki

Odkąd zakupiłam kordonki w odcieniach zieleni, wiedziałam, że powstanie z nich kilka serwetek  różnych, ale w podobnej tonacji. Skorzystałam ze wzorów zamieszczonych w dodatku do pisma Przyjaciółka z końca lat 50. ubiegłego wieku, zebranych przez Zofię Strzelecką. Trudnością dotyczącą korzystania z wzorów vintage jest fakt, że rzadko kiedy zawierają one schemat wykonania, a jedynie opis  i to nie zawsze zbyt dokładny. Jednak po krótkim pokombinowaniu wszystko staje się jasne, a z każdym kolejnym wzorem jest już prościej :) Serwetki mają średnicę 24 i 27 cm. Użyte kordonki to Ariadna Kaja o kolorach 309 i 310, czyli jasna i ciemna mięta.





* * *

Agnieszka.

czwartek, 14 maja 2020

Droga do Śródziemia

Gdybyście w wolnej chwili planowali wybrać się w okolice Hobbitonu, to mogę wskazać Wam kierunek :) Nowe deseczki prowadzące do Shire wykonane zostały z drewna pochodzącego z recyklingu. Większa została tylko zabezpieczona przed działaniem wilgoci i zachowała swój naturalny odcień. Zielona jest już w kolorze zieleni.




Gdybyście mieli wątpliwości co do wskazanej drogi, warto przyswoić sobie wcześniej opis tej krainy:

Ziemia była bogata i łaskawa, a chociaż długi czas przed przybyciem hobbitów pozostawała opuszczona, dawniej była doskonale zagospodarowana, tam bowiem królowie mieli ongi swoje liczne fermy, pola zbóż, winnice i lasy. 

Kraj rozciągał się na czterdzieści staj pomiędzy Dalekimi Wzgórzami a mostem na Brandywinie i na pięćdziesiąt między północnymi wrzosowiskami a moczarami na południu. Hobbici nazywali go Shire'em; była to kraina podległa władzy thana, słynna z ładu i spokoju; w tym miłym zakątku pędzili spokojny, stateczny żywot i coraz mniej troszczyli się o resztę świata, po którym krążyły złe moce, aż wreszcie doszli do przeświadczenia, że pokój i dostatek panują wszędzie w Śródziemiu i że wszystkie rozsądne stworzenia korzystają z tego przywileju. Zatarło się w ich pamięci, a może zatarli umyślnie to, co przedtem wiedzieli - a nigdy nie wiedzieli dużo - o Strażnikach i o trudach tych, którzy umożliwili tak długi pokój w Shire. W rzeczywistości ktoś ich chronił, lecz hobbici o tym zapomnieli.

J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni. Drużyna Pierścienia, Prolog
Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza, 
Warszawa 2008, s. 21-22.

* * *

Wiola.

niedziela, 10 maja 2020

Kwiaty w majowym lesie – haftowana poduszka

Haft wstążeczkowy w wydaniu poduszkowym  by wnieść trochę atmosfery lasu do własnego mieszkania, odrobinę jasnych, słonecznych kwiatów rozbłyskających na leśnej polanie. Pracochłonna, ale zdecydowanie poświęcony czas warty jest efektu. Większe skupiska miodowych kwiatów uzupełnione są drobnymi białymi kwiatami czosnaczku oraz łączącymi cały wzór gałązkami, wykonanymi dla odmiany kordonkiem.

Gotowa poduszka o wymiarach 40x40 cm. 

W czasie pracy nad haftem.


Już słońce mimochodem do rowu napływa,
Skrzy się łopuch kosmaty i bujna pokrzywa -
Jeno pomyśl, że ci wolno
Kochać łątkę i mysz polną,
I przepiórkę, co z głuchym trzepotem się zrywa!

Idzie miłość po kwiatach - wadzi o twe ciało,
Zważaj, by ci przed czasem w słońcu nie zemdlało.
W mojej rosie, w moim znoju
Pod dostatkiem masz napoju
Dla wargi, przeciążonej purpurą dojrzałą.

Cień twej głowy do moich przybłąkał się cieni.
Wiem, że w oczach nie zdzierżysz tej wszystkiej zieleni,
A co w oku się nie zmieści,
To się w duszy rozszeleści!
Jeszcze dusza ci nieraz żywcem się odmieni.

Parna ziemia przez kwiaty żar dzienny wydycha,
Uschły motyl zesztywniał wśród jaskrów kielicha -
Oczarujmy się nawzajem,
Zaskoczeni nagłym Majem -
Maj się chyli ku nocy i miłość nacicha...


fragment wiersza Łąka Bolesława Leśmiana


* * *

Agnieszka.

wtorek, 5 maja 2020

Słodki chlebek z rodzynkami

Najbanalniesza drożdżówka z mnóstwem słodkich rodzynek, pachnąca, jedzona jeszcze ciepła  wbrem wskazaniom. Chodzi za mną od tygodni. I mogłabym ją jeść codziennie. Jedna blacha dopiero co znikła, a ja już mam ochotę na kolejną. Zdaje się, że cierpię na niedobór rodzynek w mym życiu. Ale jak to możliwe? Nie przepadam za pomarszczonymi winogronami od dzieciństwa, kiedy to pochłonęłam sama calutką paczkę. Bezpowrotnie straciłam wtedy na nie ochotę. Od tego momentu już zawsze na ich widok miałam ochotę uciekać, krzycząc z przerażenia. Aż do teraz. Zmiana nastąpiła nagle i z nieznanych mi bliżej przyczyn. Być może ludzie tak naprawdę nigdy się nie zmieniają, ale ich gusta kulinarne – zdecydowanie tak.


*

Słodki chlebek z rodzynkami
25g świeżych drożdży lub 7g suchych
1 szklanka mleka
1 szklanka cukru
700g mąki
2 jajka
70g masła
100g rodzynek
szczypta soli
cukier puder

Robimy zaczyn: drożdże rozkruszamy, rozpuszczamy w łyżce ciepłego mleka, dodajemy łyżkę mąki i cukru (w przypadku drożdży suchych można ten etap ominąć). Odstawiamy na około 15 minut do wyrośnięcia. Przesiewamy mąkę, mieszamy z rozczynem, cukrem, jajkami, solą. Dodajemy stopione i ostudzone masło, dokładnie wyrabiamy przez kilka minut. Odstawiamy do wyrośnięcia na około 1 godzinę. Po tym czasie dodajemy do masy rodzynki i jeszcze raz zagniatamy ciasto. Przekładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 160 stopni i pieczemy około 40-45 minut. Po ostudzeniu opruszamy cukrem pudrem.

*


 ja zwykle układam ciasto w kształ bochenka chleba, ale proporcje będą odpowiednie na klasyczną foremkę 25x30 cm.

 do wersji na bogato polecam dorobienie kruszonki na wierzch ciasta. Ja robię najzwyklejszą wersję - bo jest najszybsza, przy minimum wysiłku i maksimum efektu  a tego oczekuję od popołudniowego czegoś słodkiego do kawy.

– chlebek ten, jak każde drożdżowe ciasto, najlepiej smakuje tego samego dnia. To nie znaczy, że w następnych mamy już z niego zrezygnować. Najlepiej wtedy pokroić go w dość grube kromki i zrumienić na patelni na maśle. Najlepsze śniadanie!

– jeżeli drożdżowe ciasto jedzone na ciepło Wam niestraszne, to pamiętajcie  widoku (i smaku!) topiącego się masełka na świeżej kromce nic nie zastąpi.



*

poniedziałek, 4 maja 2020

Pierwsze makramy

...a właściwie to pierwsze większe wprawki do makram. Zajęłam się tym niedawno, w ramach odskoczni od codziennych zajęć. Muszę przyznać, że ręczne zaplatanie sznurkowych wzorów jest niesamowicie odstresowujące. I jasne, nie są jeszcze idealne. Trochę krzywe. Z trochę źle obliczonymi długościami sznurków. Ale moje własne, ręcznie wyplatane. Satysfakcji z ręcznie wykonanej ozdoby nic nie przebije. 


Jak dla mnie makramy najlepiej prezentują się na dworze. Pierwsza próba wylądowała właśnie w ogrodzie. Na razie kołysze się samotnie na wietrze, ale wkrótce otrzyma nowe sznurkowe towarzystwo. Robię je na znalezionych gałęziach, tylko lekko oszlifowanych. Wtedy jeszcze bardziej wpasowują się w otaczającą je naturę.



Druga makrama,o nieco innym wyglądzie, powędrowała do mojej siostry. W otoczeniu jej dodatków przywodzi bardziej na myśl klimat lat 70. W końcu ta dekada to czas triumfu makram, prawda?

*

Wiola.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia