czwartek, 25 września 2014

Jeżynowy czas

Pogoda się nam popsuła niestety, ale ostatni weekend był ciepły i ładny. Wykorzystaliśmy ten czas na spacery. Tylko wiecie, ja nie potrafię tak po prostu "iść się przejść". Ja zawsze mam niecny plan.. Kończy się on zazwyczaj taszczeniem wielkich gałęzi lub bukietów. Kiedyś z takiego spaceru wróciłam z naładowaną torebką mirabelek. Torebka się zerwała oczywiście, ale powidła udały się i są już na półce:) No i właśnie..nie ma to jak iść na jeżyny w nowych spodniach i z torebką na ramieniu. Zapomniałam, że krzaki mają kolce..nawet Maks patrzył na mnie jak na głupka, gdy nurkowałam w krzakach z oburzonym tonem " Co się paczysz? Byś mi pomógł, a nie stoicie obaj i się ze mnie śmiejecie"  Jeżyny były pyszne..












Po atrakcjach chwila odpoczynku czyli..pakowanie anielic. Tak, to mój relaks..:)



Dobranoc!