Naturalne barwniki - mniszek lekarski

czerwca 08, 2020

Naturalne barwniki - mniszek lekarski

Pod koniec maja spróbowałam swoich sił w naturalnym barwieniu tkanin. Na pierwszy rzut poszły żółciutkie kwiaty mniszka lekarskiego. Uznałam, że nie będzie to trudne, bo w końcu barwią one  pyłkiem palce już przy ich zbieraniu. Może to też dla mnie swego rodzaju terapia, pozwalająca na oswojenie się z różnymi owadzimi żyjątkami, tak chętnie przebywającymi w tych żółtych kwiatach. Jeśli tak, to mogę z pewnością stwierdzić, że przyniosła ona efekty – bowiem na cały worek zebranych mniszków tylko dwa razy na widok pająka wyrzucałam główki kwiatów w górę, krzycząc i uciekając z przerażeniem. A to już duży sukces.


Do tego sposobu barwienia nie potrzebujemy dodatków chemicznych, korzystamy tylko z wlaściwości octu. Nie da to może spektakularnych efektów, ale na początek przygody z kolorami będzie w sam raz. Jest to też dobrym pomysłem na zabawę z dziećmi.

* * * 

Potrzebne będą:
kwiaty (u mnie mniszek), im więcej, tym intensywniejszy kolor
ocet i woda w stosunku 1:5
tkanina bawełniana

Tkaninę zalewamy mieszanką wody i octu, gotujemy przez około 1-2 godziny na małym płomieniu. Kwiaty mniszka zalewamy gorącą wodą i również podgrzewamy, do godziny. Po tym czasie odcedzamy zabarwioną wodę i wkładamy do niej  wypłukaną i odsączoną tkaninę. Dalej podgrzewamy, najlepiej przez kilka godzin, w tym czasie kilkakrotnie gaz wyłączyć i zostawić tkaninę do studzenia. Równie dobrze można zostawić materiał w barwniku na całą noc. Po tym czasie wyjmujemy naszą zafarbowaną tkaninę, płuczemy i suszymy.

* * *


Tym sposobem udało mi się uzyskać jasną, pastelową żółć. U każdego kolor może wyjść inny. Barwienie roślinami jest kapryśne, więc czasem efektu może nawet nie być... Warto jednak poeksperymentować, by bez wyciągania cięższej chemicznej artylerii wydobyć z roślin ich niesamowite kolory :)

* * *

Agnieszka.
Roślinna misa z betonu

czerwca 06, 2020

Roślinna misa z betonu

Witajcie w słoneczną sobotę! Dzisiaj pokażę Wam nową ozdobę ogrodu, która poza jego upiększaniem, dodatkowo pełni praktyczną funkcję. Jest nią poidło dla owadów, wykonane z betonu i dużego liścia. Taką misę dodatkowo należy ciasno wyłożyć wystającymi ponad powierzchnię wody kamyczkami i gałązkami. Stawiamy ją w półcieniu, u mnie zagości w okolicach łąki kwietnej. 


Do wykonania takiej misy potrzebujemy:
duży liść, np. podbiału, łopianu czy lepiężnika
wylewka betonowa i woda
stare wiadro do rozmieszania masy
misa o odpowiedniej wielkości
olej

Przygotować liść: ułożyć go na natłuszczonej misie spodem do góry, posmarować olejem także z wierzchu rośliny. Pamiętajcie o ucięciu ogonka, by woda nie wylewała się z gotowej misy. Wylewkę betonową wymieszać w odpowiednich proporcjach z wodą (zależnie od producenta - sprawdzić na opakowaniu), dodając suchy proszek do wody. Nakładać zaprawę na formę z liścia, dokładnie rozprowadzając. Ważne, by warstwa betonu była dość gruba, by wysuszona misa nie pękła. Odstawiamy do wysuszenia - zależnie od pogody i grubości betonu, może to trwać od kilku godzin do nawet kilku dni. Gotowa zmieni kolor na jasnoszary.

Po tym czasie odwracamy, ściągamy misę służącą za formę i odklejamy liść. Przy odpowiednije iloścu użytego wcześniej oleju nie powinno być z tym problemu, jeśli było go trochę za mało - trzeba będzie trochę podłubać :) I poidło gotowe, teraz można je napełnić wodą. 





Misa z odbitym liściem na pewno doda uroku ogrodom, ale oczywiście poidło dla owadów można stworzyć z innych naczyń, także wypełnionych kamieniami. Ustawione wyżej, bez wypełnienia, może także służyć ptakom. Warto pomyśleć o innych stworzeniach w trakcie upałów, wszystkim wyjdzie to na dobre :)


* * *

Wiola.
Majowe przyjemności

czerwca 04, 2020

Majowe przyjemności

Nawet jakbyśmy nie chcieli ich widzieć, to lilaki i tak atakują nas z każdej strony. Za oknem, w ogrodzie, w parku – a jeśli mamy daleko do zieleni, to na pewno fiolety i biele drobnych kwiatów napotkamy na instagramie. Trudno się dziwić, na ich zapach nie można pozostać obojętnym i zawsze mamy nadzieję, że ich uwiecznienie na fotografii zatrzyma gdzieś tę subtelną majową woń.

Dawniej, gdy wybierałam się na legalną kradzież lilaka, zawsze padał deszcz. Przedzieranie się przez lekko mokre krzewy jest może nieco romantyczne i na pewno pozostanie zapamiętane na długo, jednak ten moment jest często równoznaczny ze zmierzeniem się ze stadem ślimaków. Nie wchodziły tutaj w grę żadne radykalne posunięcia – w wieku jeszcze dziecięcym przenosiłam je skrupulatnie z drogi na trawę. A że ślimaków było mnóstwo, tak też kończyłam z mniejszą ilością kwiatów niż liczbą "uratowanych" mięczaków na koncie. Obecnie nie zauważam ich już zbyt dużo. Nie wiem, czy są one ostatnio mniej skłonne do przechadzek, czy też z wiekiem traci się gdzieś tę spostrzegawczość. Niezależnie od tych drobnych istot, w tym roku liczba bzów w moim mieszkaniu była chyba rekordowa, czego dowody poniżej.






Mam pewien problem z uciekającym drożdżowym ciastem. Jego wyprawy poza miskę czy formę do pieczenia zdarzają mi się o wiele za często. Zazwyczaj jest to powodowane moją niedokładną lekturą przepisów, a co za tym idzie, częste dodawanie składników "na oko". Nie inaczej było w maju, jednak albo sprzyjało mi szczęście, albo to już wprawa w odmierzaniu, ponieważ tym razem ciasta drożdżowe powiększały się w dość kontrolowany sposób. Brak dokładności w czytaniu receptur jednak pozostał, o czym świadczy poniższe ciasto, które pierwotnie miało być dwoma keksami, a nie jednym wielkim twarogowym potworem. Ale, szczegóły. Forma na szczęście nie wpływa na cudowny smak.

Drożdżowy zawijaniec z twarogiem i żurawiną, według przepisu Moje Wypieki.

Poza twarogowymi przygodami, w maju było dość... żółto. To czas kwitnienia wielu roślin o takich barwach. A i w końcu dostrzegłam różnicę między glistnikiem jaskółcze ziele a różnymi jaskrami, która jest dość oczywista. Jednak mieszkając w mieście nie zawsze ma się możliwość swobodnego buszowania po chaszczach, więc takie cuda można niestety przeoczyć. Teraz jednak nie mam zamiaru ich unikać, co na szczęśćie wychodzi mi coraz lepiej.

Cytrynowa babka piaskowa Wioli w towarzystwie żółtych jaskrów oraz Leśne rośliny zielarskie z 1987 roku.


* * *

Agnieszka.
Anioł strzegący ogrodu

maja 30, 2020

Anioł strzegący ogrodu

Pewien anioł zagościł ostatnio w ogrodzie i obiecał, że będzie go pilnować...




* * *

Wiola.
Miętowe serwetki

maja 20, 2020

Miętowe serwetki

Odkąd zakupiłam kordonki w odcieniach zieleni, wiedziałam, że powstanie z nich kilka serwetek – różnych, ale w podobnej tonacji. Skorzystałam ze wzorów zamieszczonych w dodatku do pisma Przyjaciółka z końca lat 50. ubiegłego wieku, zebranych przez Zofię Strzelecką. Trudnością dotyczącą korzystania z wzorów vintage jest fakt, że rzadko kiedy zawierają one schemat wykonania, a jedynie opis – i to nie zawsze zbyt dokładny. Jednak po krótkim pokombinowaniu wszystko staje się jasne, a z każdym kolejnym wzorem jest już prościej :) Serwetki mają średnicę 24 i 27 cm. Użyte kordonki to Ariadna Kaja o kolorach 309 i 310, czyli jasna i ciemna mięta.





* * *

Agnieszka.
Droga do Śródziemia

maja 14, 2020

Droga do Śródziemia

Gdybyście w wolnej chwili planowali wybrać się w okolice Hobbitonu, to mogę wskazać Wam kierunek :) Nowe deseczki prowadzące do Shire wykonane zostały z drewna pochodzącego z recyklingu. Większa została tylko zabezpieczona przed działaniem wilgoci i zachowała swój naturalny odcień. Zielona jest już w kolorze zieleni.




Gdybyście mieli wątpliwości co do wskazanej drogi, warto przyswoić sobie wcześniej opis tej krainy:

Ziemia była bogata i łaskawa, a chociaż długi czas przed przybyciem hobbitów pozostawała opuszczona, dawniej była doskonale zagospodarowana, tam bowiem królowie mieli ongi swoje liczne fermy, pola zbóż, winnice i lasy. 

Kraj rozciągał się na czterdzieści staj pomiędzy Dalekimi Wzgórzami a mostem na Brandywinie i na pięćdziesiąt między północnymi wrzosowiskami a moczarami na południu. Hobbici nazywali go Shire'em; była to kraina podległa władzy thana, słynna z ładu i spokoju; w tym miłym zakątku pędzili spokojny, stateczny żywot i coraz mniej troszczyli się o resztę świata, po którym krążyły złe moce, aż wreszcie doszli do przeświadczenia, że pokój i dostatek panują wszędzie w Śródziemiu i że wszystkie rozsądne stworzenia korzystają z tego przywileju. Zatarło się w ich pamięci, a może zatarli umyślnie to, co przedtem wiedzieli - a nigdy nie wiedzieli dużo - o Strażnikach i o trudach tych, którzy umożliwili tak długi pokój w Shire. W rzeczywistości ktoś ich chronił, lecz hobbici o tym zapomnieli.

J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni. Drużyna Pierścienia, Prolog, 
Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza, 
Warszawa 2008, s. 21-22.

* * *

Wiola.
Kwiaty w majowym lesie – haftowana poduszka

maja 10, 2020

Kwiaty w majowym lesie – haftowana poduszka

Haft wstążeczkowy w wydaniu poduszkowym – by wnieść trochę atmosfery lasu do własnego mieszkania, odrobinę jasnych, słonecznych kwiatów rozbłyskających na leśnej polanie. Pracochłonna, ale zdecydowanie poświęcony czas warty jest efektu. Większe skupiska miodowych kwiatów uzupełnione są drobnymi białymi kwiatami czosnaczku oraz łączącymi cały wzór gałązkami, wykonanymi dla odmiany kordonkiem.

Gotowa poduszka o wymiarach 40x40 cm. 

W czasie pracy nad haftem.


Już słońce mimochodem do rowu napływa,
Skrzy się łopuch kosmaty i bujna pokrzywa -
Jeno pomyśl, że ci wolno
Kochać łątkę i mysz polną,
I przepiórkę, co z głuchym trzepotem się zrywa!

Idzie miłość po kwiatach - wadzi o twe ciało,
Zważaj, by ci przed czasem w słońcu nie zemdlało.
W mojej rosie, w moim znoju
Pod dostatkiem masz napoju
Dla wargi, przeciążonej purpurą dojrzałą.

Cień twej głowy do moich przybłąkał się cieni.
Wiem, że w oczach nie zdzierżysz tej wszystkiej zieleni,
A co w oku się nie zmieści,
To się w duszy rozszeleści!
Jeszcze dusza ci nieraz żywcem się odmieni.

Parna ziemia przez kwiaty żar dzienny wydycha,
Uschły motyl zesztywniał wśród jaskrów kielicha -
Oczarujmy się nawzajem,
Zaskoczeni nagłym Majem -
Maj się chyli ku nocy i miłość nacicha...


fragment wiersza Łąka Bolesława Leśmiana


* * *

Agnieszka.
Copyright © Rękodzieło-art , Blogger