czwartek, 16 kwietnia 2015

Lubię sobie dobrze zjeść

"Wełna nie wełna byleby dupa była pełna" - cytuję kogoś, dla którego jedzenie służy temu, by żyć, a nie by smakować, cieszyć się nim.. Lepiej żuć beznamiętnie, jak coniedzielny kotlet... Broń Boże eksperymentować! Myślą, że gdy lubisz gotować i stać przy garach, to jesteś kurą domową :) Ugotujesz coś przepysznego, to ktoś stwierdzi: "Hmmm, stałaś przy tym pół dnia... Chciało Ci się?". Dla osoby, która jest w kuchni po to, aby tylko wsiąść masło, szynkę lub coś na szybko odgrzać, to i owszem - może się tak wydawać. A gotowanie to tak naprawdę szybka i przyjemna sprawa. A jak jeszcze goście pochwalą i wspominają potem twoją potrawę... Na przykład tak jak ja wspominam tiramisu mojej Jolci... lub zarąbiste hamburgery mojej siostry... To jest miłe :)

Weekendami na stole zawsze jest coś pysznego i obowiązkowo świece. To takie nasze święto. Bo nic tak nie zbliża ludzi jak wspólne posiłki. A gdy ponadto są przygotowywane z sercem, prawda? :)







Przepis od ukochanego Nigella Slatera - nigdy się nie zawiodłam na jego potrawach!
Składniki:
2 arkusze ciasta francuskiego
3 udka kurczaka
mleko
por
cebula
musztarda
kawałek boczku
ser
pieprz, sól
mąka pszenna 

Udka gotujemy w mleku z cebulą, pieprzem i szczyptą soli.
Na patelni smażymy pokrojonego w piórka pora i boczek w kostkę. Dodajemy musztardę i zagęszczamy całość mąką. Na arkusz ciasta francuskiego dajemy ugotowane, pokrojone udka kurczaka razem z porem i boczkiem. Przykrywamy drugim arkuszem ciasta i nacinamy ciasto. Posypujemy serem i pieczemy 20 min w 200 stp. Smacznegoo!!