piątek, 28 października 2011

Nowy kącik

Od jakiegoś czasu irytował mnie kąt w kuchni z brzydką komodą.  Nie posiadamy funduszy na kredens,  a komoda jest mi potrzebna, wiec znalazłam chwilkę wolnego czasu i spróbowałam coś zmienić.
Przed:

Po: Komoda została pomalowana farbą akryl  Przynajmniej teraz mogę spokojnie przechodzić obok tego mebla:)



pozdrawiam!

wtorek, 25 października 2011

straszne lampionki

Proste, tanie i rewelacyjnie się prezentują na przyjęciu:) Potrzebna jest bibuła pomarańczowa, brystol i klej biurowy.

A muzyczka na dzisiaj również tematycznie, z mojego ulubionego filmu:)
pozdrawiam!

ozdoby halloween

Witam. Jak co roku o tej porze rozpoczęły się przygotowania do Halloween. Obok Bożego Narodzenia jest to moje ulubione święto:) Halloween jest świętem pogańskim dlatego wywołuje tyle emocji. W XIX w przywędrowało do USA gdzie do dziś jest obchodzone najhuczniej. W  Irlandii palono ogniska oraz odprawiano modły za dusze zmarłych.
A teraz kilka prostych pomysłów jak zrobić nastrój w domku lub na imprezę dla dzieci:)  Szablony wydrukowałam z internetu, wycięłam w brystolu i przykleiłam na szybę w kuchni:)





pozdrawiam!

poniedziałek, 17 października 2011

żabki na szczęście

Witam, w pracy było fajnie, dałam rade:) Już pierwsze stresy ze mnie schodzą. Popijam Kasztelana i planuję. W okresie jesiennym żyję tylko jednym- Halloween! oglądam stare horrory, planuje przyjęcie Halloweenowe i żałuje że nie mieszkam w USA. Tam bym dała czadu  z imprezowaniem. 
A teraz zrealizowane zamówienie od znajomej na żabki do łazienki:) Wykonane są z modeliny


sobota, 15 października 2011

masełko czosnkowe

Nie było tak źle! dałam rade dzisiaj w pracy, odpoczywam leniuchuje, a jutro muszę zrobić zamówienia na stroiki na cmentarz. Pogoda nas nie rozpieszcza na Śląsku, ale dzisiaj słonko wyszło na chwilkę, to otwarłam okno, żeby wpadło kilka promieni słońca do domu:)Skoro idzie zima trzeba się uodpornić, więc polecam czosnek w masełku. Na weekendy je jemy do bułeczki, bo w tygodniu to nie za bardzo z rana jak do ludzi się idzie.:) Przepis zaczerpnięty z strony http://www.w-spodnicy.pl

Składniki:
Masło w kostce
natka pietruszki
szczypiorek
koperek
ząbek czosnku (lub więcej w zależności od upodobań)
szczypta soli i pieprzu
Masło roztapiamy w rondelku, rozgniatamy w przeciskarce ząbek czosnku. Do blendera wrzucamy wszystkie zioła, sól i pieprz. Następnie blenderujemy, dolewając co chwilę roztopione masło. Całość przelewamy do czystego pojemniczka.





czwartek, 13 października 2011

Pełnia księżyca i nowa praca

A więc, dostałam prace na pół etatu:) niezły stres mam przy szkoleniu a od poniedziałku zostanę już zdana sama na siebie:) Ogólnie z entuzjazmem podchodzę do zmian. Jednak coś mnie dręczyło ostatnio, w nocy nie spałam, zwierzęta również i odczuwałam niepokój  I tutaj wyjaśniło się moje dziwne samopoczucie, otóż mamy pełnię księżyca:) Na odpoczynek i relaks żeby wrócić do wspaniałej kondycji psychicznej upiekłam ciacho- marchewkowe:)

Ciasto jest pycha, przepis znalazłam na wizażu:
4 jajka
1 szklanka oleju
2 szklanki marchewki (utartej na tarce)
- || - mąki
- || - cukru
2 łyżeczki sody
- || - proszku do pieczenia
- || - cynamonu
szczypta soli
Jajka utrzeć z cukrem. Dodawać stopniowo mąkę, olej, sodę, cynamon i resztę. Piec w temperaturze 180 stopni około 40 minut

niedziela, 9 października 2011

Róze z liści

Dzisiaj musieliśmy rozpalić w naszym małym kafloku, tak było zimno! Ogólnie to mamy pecha- pod nami sąsiedzi-"koczownicy" raczej nie ogrzewają  mieszkania , bo po co? wystarczy, że rozgrzewają się swoim magicznym napojem...natomiast obok nas remontują i nie wprowadzą się w tym roku więc tez nas nie ogrzeją..a my ostatnie piętro kamienicy:) Ale damy rade:) Kaflok dobra rzecz:) Ale ja nie o tym miałam pisać.. Rano znowu padało, ale nie mogłam się oprzeć i mimo, że mokro to nazbierałam liści klonu.
Jak zrobić bukiecik jesienny:

 Liscie zginamy gładką stroną na pół
 Robimy rulonik
 Kolejno dodajemy zgiete na pół liscie jak powyżej formując" płatki"

 I dokladmy kolejne, liscie powinny byc "świeże", żeby sie nie kruszyły:) Zazwyczaj na jedna rożę daję 5 liści
I tandan! Gotowa róże obkrecamy drucikiem i gotowe. Ja dodałam sztuczne małe dnie i kilka rajskich jabłuszek.Całosć spryskać lakierem-nie bedzie sie kruszyć i bedzie się ladnie błyszczeć
Pozdrawiam:)

piątek, 7 października 2011

No i chlapa

Godzina 8 rano a na dworze ciemno, chlapa i zimno..Zaskoczyłam się!  bo jeszcze wczoraj była piękna pogoda..Z Maksiem zbieraliśmy zioło:) Porozrzucałam dzisiaj CV i mnie chyba przewiało. Jeszcze nie wzięłam wszystkich ubrań i tak się składa, ze moje zimowe sweterki i płaszcze zostały w pudle u moich rodziców  Więc mnie wygwizdało jak cholera w moim cienkim sweterku. W sumie to ciesze się, że  pada i wieje bo liście spadną, z których porobię jesienne bukiety. A widziałam dzisiaj piękne czerwone liście w parku  ale było morko i zimno wiec nie schylałam się po liście, tylko prułam z Maksem do domu :)












czwartek, 6 października 2011

"Człowiek jest cywilizowany na tyle , na ile potrafi zrozumieć kota."

No szyszka mnie zadziwiła, od wczoraj szaleje jakby nigdy nic, wenflon franca sobie wyrwała i zadowolona mruczy na łóżku i zaczepia psa. Ah te koty:) Mimo wczesnej  pory zrobiłam sobie drinka i zaczynam pisać CV. Tak CV, zn otwarłam Worda i się gapie, co by tu napisać, wyszłam z wprawy hehe. Plany firmowe nadal są i będą bo to mój cel życiowy, ale z powodów, żeby dorobić na co nieco..jutro wycieczka w poszukiwaniu pracy:) Miałam zamówienie na aniołki z okazji roczku, jeszcze przed wysłaniem do właścicielki, wylegują się u mnie w warsztacie-sypialni, czy jakby nazwać te pomieszczenie niedokończone z oknem:) 


środa, 5 października 2011

Wspomnienie nieupalnego lata

W nocy nie spałam bo głaskałam moja kotkę, która miała zabieg sterylizacji. Przez pół dnia Szyszka patrzyła się na mnie z przerażeniem..co ja jej zrobiłam, a ja miałam wyrzuty sumienia, no ale tak będzie dla niej najlepiej w naszym wypadku. Wieczorkiem się pogodziłyśmy i teraz Szyszka nie odstępuje mnie na krok:) Ale o czym to ja miałam napisać, hmm...Aha co nie wejdę na bloga wszędzie nagłówki brzmią tak samo" Jesiennie", nie chciałam się powtarzać he he.Ale moi drodzy jakie było lato? pochmurne deszczowe, raz byłam nad wodą, nie opaliłam się wcale! A jesień od kiedy przyszła równo z kalendarzem jest przepiękna, cieplutko słonecznie:) Chociaż jesień nawet jak deszczowa to i tak jest moją ulubiona pora roku, można się wtedy zaszyć bez wyrzutów sumienia w domu pod kocem i nie wysłuchiwać," może byś ruszyła gdzieś swoje 4 litery . przecież jest lato:D" Bo  z natury to ze mnie jest domator, uwielbiam siedzieć w domu i tworzyć:)
kilka wspomnień z wyjazdu na wieś do rodziny( pierwszy raz trafiliśmy na słońce, co w te lato było zaskoczeniem hehe..)








pozdrawiam