środa, 5 października 2011

Wspomnienie nieupalnego lata

W nocy nie spałam bo głaskałam moja kotkę, która miała zabieg sterylizacji. Przez pół dnia Szyszka patrzyła się na mnie z przerażeniem..co ja jej zrobiłam, a ja miałam wyrzuty sumienia, no ale tak będzie dla niej najlepiej w naszym wypadku. Wieczorkiem się pogodziłyśmy i teraz Szyszka nie odstępuje mnie na krok:) Ale o czym to ja miałam napisać, hmm...Aha co nie wejdę na bloga wszędzie nagłówki brzmią tak samo" Jesiennie", nie chciałam się powtarzać he he.Ale moi drodzy jakie było lato? pochmurne deszczowe, raz byłam nad wodą, nie opaliłam się wcale! A jesień od kiedy przyszła równo z kalendarzem jest przepiękna, cieplutko słonecznie:) Chociaż jesień nawet jak deszczowa to i tak jest moją ulubiona pora roku, można się wtedy zaszyć bez wyrzutów sumienia w domu pod kocem i nie wysłuchiwać," może byś ruszyła gdzieś swoje 4 litery . przecież jest lato:D" Bo  z natury to ze mnie jest domator, uwielbiam siedzieć w domu i tworzyć:)
kilka wspomnień z wyjazdu na wieś do rodziny( pierwszy raz trafiliśmy na słońce, co w te lato było zaskoczeniem hehe..)








pozdrawiam