czwartek, 31 lipca 2014

Mały upominek solny

Cześć Wam! Wreszcie nie ma upału, dzisiaj rano przyjemny chłodek i miły wiaterek. W nocy się spało świetnie, wczoraj oglądałam" Zakochany bez pamięci" i rozmarzona zasnęłam nie wiem kiedy, przy włączonym TV. A teraz pora wrócić do pracy i napić się mocnej kawy. Ostatnio miałam zamówienie od..mojej mamy. Miałam zrobić małą parkę ślubną do "koperty" I jak Wam się podoba?:)






Zaczyna się sezon śliwkowy, więc na pierwszy rzut idą drożdżówki z śliwkami!






Przepis z Moje wypieki

Miłego dzionka!


wtorek, 29 lipca 2014

Krasnale na szczęście

Hej! Wiecie co..w nocy nie spałam prawie wcale.  Z boku na bok się przewracałam, czy to wina emocji czy upału nie wiem.. Ale mimo wszystko rano wstałam z energią do działania i dalszej pracy. Myślę, że udało mi się w końcu osiągnąć stan spokoju. Myślę, a co z tego wyjdzie się okaże, w każdym razie dalej jestem w formie:) Powstały w mojej wyobraźni słodkie krasnoludki na szczęście. Zaraz przelałam je na masę solną. Maluchy opiekują się moimi kwiatami w pokoju. A przy posiadaniu kota taka opieka jest potrzebna!








Miłego dnia!!

środa, 23 lipca 2014

Nowe życie doniczki

Nie byłabym sobą gdybym nie przystroiła doniczek a, że farbę tablicową miałam to zaraz ją wykorzystałam:) Kurcze mam tyle pomysłów a tak mało czasu ostatnio, sama nie wiem czemu..chyba śpię!








Moja pierwsza spontaniczna anielica z drewna, tak mnie coś naszło..:) Miłego dnia!


sobota, 19 lipca 2014

Podróże po mieście cz.2

Kochani ale upał co? Najlepiej to nie wychodzić z domu chyba:) Ale mi nie straszny upał i skwar, przy piekarniku praca wre! Niedawno wpadliśmy na pomysł zwiedzania swojego miasta, jedna wycieczka pociąga za sobą drugą. Tak się wkręciłyśmy, że chyba powstanie nowy cykl na blogu, podróże po swoim mieście:) Dzisiaj odkrywamy Górę Świętej Małgorzatki w Bytomiu. Mieszkałam niedaleko kościoła cmentarnego i nigdy tam nie byłam!
W centrum miasta, tóż przy dworcu PKP i wielkim hałasie jest mała górka gdzie czas się zatrzymał. Ja jestem zauroczona..miejsce niby zapomniane przez miasto ale codziennie o 19 odprawiane są w kościele msze i góra Małgorzatki odżywa na nowo!
A teraz moja ulubiona część! Moje zainteresowanie tym kościołkiem powstało po przeczytaniu kilku podań i legend. Aż ciarki mnie przechodzą.
Nocna procesja:
"Do dzisiaj jeszcze starsi ludzie nielicznych już domów pozostałych po wyburzeniach w tak zwanej gminie Pielki czyli w okolicy Wzgórza Małgorzatki, opowiadają jak to ich przodkowie byli świadkami grozę budzących procesji. Przed ponad stu laty-a może było to jeszcze wcześniej- późną porą, około północy, zauważyć można było jak na przykościelnym cmentarzu z grobów wychodzić zaczynają duchy zmarłych. Zbierali oni z kościoła krzyż i kościelne chorągwie, a następnie w procesyjnym pochodzie uroczyście krążyli dookoła kościoła."
Straszne co?
 Fragment pochodzi z książki "Srebrne miasto czyli bytomskie legendy i podania."





















czwartek, 17 lipca 2014

Jagodowe mufinki

O tak..to wspomnienie ostatniego weekendu! Jagód nazbieranych w lesie starczyło na przetwory, koktajle oraz babeczki. Przepis znalazłam na Moje Wypieki Polecam, wyszły pyszne. Coraz częściej myślę o urlopie, zostało parę tygodni i wyruszę w góry. Tylko tam znajduje spokój ducha, naładuję akumulatory i będę walczyć z zakwasami:) Ale póki co, możemy się poobjadać babeczkami i korzystać z upalnego lata.











A dla złamania słodyczy coś słonego, czyli kosz solniaków dla Państwa Młodych!





poniedziałek, 14 lipca 2014

Różany cukier

Witajcie kochani! Jak weekend spędzaliście? Ja miałam szczęście, na spacerku znalazłam ostatnie płatki dzikiej róży. To mój ulubiony zapach jeśli chodzi o kwiaty. W tym roku przegapiłam zbiory i musiałam się zadowolić taką ilością. I co zrobiłam? Utarłam cukier z płatkami i zamknęłam zapach lata do słoiczka. Będzie do herbatki na jesienne wieczory, zapach i smak jest cudowny. Aktualnie jestem przeziębiona i się kuruję, a do cukru mnie ciągnie jak nigdy..:)) Pozdrowienia!


















środa, 9 lipca 2014

Gruszki na deser..

Ale upał co? W zimę rozpalając w piecu powiedziałam "Jak będzie upał to nie będę narzekać, niech tylko jest już wiosna" Tak więc, wiecie nie wypada..Ale wczoraj..przy piecu z zamówieniem aniołkowym, padłam! Pozwoliłam sobie na zrobienie 20 sztuk aniołków i bez wyrzutów sumienia przygotowałam deser..marzeń! Coż na noc nie powinno się jeść słodyczy, ale jak już przytyć to przytyć więcej, a potem zrzucić, a nie męczyć się z 2 kg:P A więc kupiłam gruszki, obrałam je, wydrążyłam środek  i gotowałam w zalewie. Gruszki przykryć wodą, dodać pół szklanki cukru, sok z cytryny i gotować ok 15 minut. Uważać aby się nie rozpadły. W tym czasie ubiłam kremówkę. Gruszki studzę w lodówce. Po wyjęciu nakładam do środka gruszki bitą Śmietanę i wciskam bardzo kruche ciasteczka i czekoladę...Niebo w gębie..zimny, słodki, owocowy deser..proporcje musicie dobrać sami do siebie, dla mnie było w sam raz! Przepis podpatrzyłam u mojego nowego kuchennego idola Nigella Slatera:) Miłego dnia !..














sobota, 5 lipca 2014

Podróże po..swoim mieście

Tak kochani, głowa pełna pomysłów! Mieszkamy w Bytomiu, małym Bytomiu, o którym tak naprawdę nie wiem nic! Macie tak samo? Mieszkacie w pięknych miejscach, w których roi się od legend miejskich, wspomnień, niezwykłych historii.. a my siedzimy przed tv i tylko praca, dom, praca, dom! I tak rozmyślając, znalazłam kolejne zajęcie, projekt wakacyjny- poznanie swojego miasta. Jestem osobą bardzo wrażliwą, ciekawą świata i posiadającą bardzo bujną wyobraźnie! Niewiele mi trzeba aby się zapomnieć i ruszyć na wycieczkę w tajemnicze miejsca. A nie mam daleko. Z wypiekami na policzkach pobiegłam z siostrą do biblioteki, dorwałyśmy tonę książek dotyczących Bytomia, jego legend i historii. Pierwszą wycieczkę odbyliśmy w burzową niedzielę. Pogoda tylko podsycała moje myśli! Miechowice- byłam przejazdem, słyszałam tam coś i generalnie nie interesowało mnie to wcale. W Miechowicach mamy Pałac Winklerów. Serce pęka na jego widok. Kiedyś niesamowity, ogromny pałac dzisiaj..ruina. Cegły spadają na ziemię z głuchym hukiem..Za ruinami oczywiście pełno szkła po piwie..miejsce zapomniane, ogrodzone brutalnym betonowym murem "co by się nie rozpadło" I tyle. Pozostawione na śmierć i wymazanie z pamięci.  tak niewiele trzeba aby o nie zadbać..Budowa pałacu zaczęła się w 1812 roku. Rozbudował ją Franc Winkler- współzałożyciel Katowic. Pałac był położony w pięknym parku-, a swój żywot zakończył w 1945 roku po wkroczeniu wojsk radzieckich. A dzisiaj mamy tylko ruiny. Jedyna córka Winklera po śmierci ojca związała się z Hubertem Gustawem Von Tiele. Mieli dziewięcioro dzieci. Po urodzeniu każdego z nich w parku przy pałacu, sadzono dąb z wyrytym w korze dębu imieniem dziecka. Do naszych czasów zachowało się pięc takich dębów. Zapraszam na wycieczkę :)





















Obok Pałacu znajduje się Kościół Świętego Krzyża










Pozdrawiam kochani i zapraszam na wycieczki po swoich miastach:)